Na czym polega wyłudzenie MDM i jak nie dać się nabrać

Kilka lat temu rząd postanowił pomóc młodym osobom w zakupie mieszkania wprowadzając program Mieszkania Dla Młodych.

Polega on na uzyskaniu dopłaty do wkładu własnego niezbędnego podczas zakupu mieszkania lub domu jednorodzinnego. Ubieganie się o dopłatę odbywa się na określonych warunkach. Dwa z najbardziej „krytycznych” wymogów uniemożliwiających skorzystanie z tego programu to:

  • posiadanie innej nieruchomości,
  • cena mieszkania za metr kwadratowy nie może przekroczyć określonej odgórnie kwoty, która zależy od województwa oraz miasta.

Ja również zainteresowałam się tym programem, jest szansą na szybszy zakup własnego m. Ostatnio interesuję się procedurą zakupu mieszkania i na Siana Jak Lodu poruszyłam temat starania się o kredyt hipoteczny – polecam ten wpis zwłaszcza osobom, które zastanawiają się jakie warunki muszą spełnić, aby kupić mieszkanie z pomocą banku.

MDM to okazja dla deweloperów

Deweloperzy robią wszystko żeby zarobić jak najwięcej i nic dziwnego. Każdy chce zarobić na czymś, w co musi włożyć dużo czasu i pieniędzy. Ze względu na bardzo wysokie ceny gruntów w miastach oraz koszty związane z budową, konieczne jest podjęcie bardzo wielu działań, aby inwestycja szybko się zwróciła i przyniosła zyski.

Na architektonicznej mapie miast powstają gorsze i lepsze budynki. Ze względu na coraz ciaśniejszą zabudowę wiele mieszkań można kupić z imponującym widokiem na okno sąsiada, mur fabryki, nieużytki i różne takie „widoczki”. Właśnie takie „atrakcyjne” mieszkania w miastach można nabyć w programie MDM, ponieważ są tańsze i spełniają wymagania związane z ceną za metr kwadratowy.

MDM to idealny program dla deweloperów, którzy chcą pozbyć się mieszkań niewartych swojej ceny.

Gdy buduje się „często i gęsto”, zawsze pojawia się problem „niewygodnych” mieszkań, których nikt nie chce kupić.  Te mieszkania są dostępne w programie MDM.

Na czym polega wyłudzenie MDMu?

Deweloperzy, łączą swoje siły z pośrednikami nieruchomości oraz brokerami, aby sprzedawać mieszkania szybko i skutecznie. Całe przedsięwzięcie polega na przyciąganiu jak największej liczby osób zainteresowanych zakupem nieruchomości. Przygotowuje się akcje marketingowe mające na celu zaprezentowanie w jak najlepszym świetle korzystnego zakupu. W wielu miejscach pojawiają się informacje o mieszkaniach dostępnych w programie MDM, pięknych widokach z „apartamentów”, bliskości natury, a nawet bonusach takich jak bilety na wakacje.

Następnie odbywa się prezentacja mieszkania, które jest objęte programem MDM i zazwyczaj następuje rozczarowanie potencjalnych nabywców. W takich sytuacjach rozpoczynają się negocjacje, czy w MDMie można kupić „lepsze” mieszkanie.

Brokerzy nieruchomości oraz pośrednicy mają zielone światło na sprzedaż mieszkań o wiele droższych w programie MDM. Logiczne wydaje się obniżenie wartości mieszkania, aby spełniało ono warunek wartości metra kwadratowego. Jednak tak nie jest. Pojawiają się propozycje spisania dodatkowej umowy dotyczącej np. prac wykończeniowych mieszkania. Na owej umowie pojawia się kwota wyrównująca różnicę pomiędzy stawką rzeczywistą za metr kwadratowy, a tą, która obowiązuje w MDMie. Czyli jeśli metr kwadratowy mieszkania kosztuje 6 500 PLN, a limit MDM wynosi 5727,70 PLN to należy dopłacić do każdego metra kwadratowego 772,30 PLN. Zazwyczaj te dopłaty są o wiele mniejsze łącznie i wynoszą 3 000 – 15 000 PLN .

Za co się płaci?

Mimo, że na umowie widnieje zapis o np. pracach wykończeniowych, nic w ramach tego się nie otrzymuje. Żadne prace się nie odbędą. Umowa jest tylko przykrywką, która wyrówna wartość mieszkania. Płaci się za możliwość wyłudzenia MDMu. Niestety należy to tak nazwać, ponieważ w przypadku takich umów i zawierania tego typu układów, nie można mówić o postępowaniu fair w stosunku do państwa, które finansuje wkład własny.

Jaki to ma sens?

Dla mnie taki układ nie ma żadnego sensu w przypadku dopłat powyżej 10-15 tyś. zł. Powód jest bardzo prosty, jeśli wkład własny wynosi 10%, a mieszkanie kosztuje 270 tysięcy złotych nie ma sensu dopłacanie na „lewo” połowy z tego. Argumenty wymienię w punktach.

  1. Istnieje prawdopodobieństwo, że cała ta sytuacja „wypłynie”, a w takim przypadku mogą zostać cofnięte dotacje do mieszkań od danego dewelopera. Nabywca lokum wpłacając dodatkową kwotę deweloperowi na konto, która stanowi dopłatę do różnicy stawki za metr kwadratowy w MDMie można jej już nie odzyskać. Powód jest bardzo prosty, pieniądze wpłaca się przed umową deweloperską, czyli przed uzyskaniem dofinansowania MDM.
    W przypadku nieuzyskania dopłaty MDM pozostaje jedno rozwiązanie, wpłacić wkład własny samodzielnie, aby nie stracić pieniędzy wpłaconych na konto dewelopera lub ubiegać się o zwrot tych pieniędzy polubownie, bądź sądownie.
  2. Każde wyłudzenie pieniędzy z programów socjalnych nie jest dobrym pomysłem. Gdy dochodzi do ujawnienia wyłudzenia (nawet po latach) należy zwrócić pieniądze z odsetkami. Wszystko oczywiście wiąże się z nieprzyjemnościami, kłopotami i stratą pieniędzy.
  3. Trzeci i ostatni argument do mnie przemawia najbardziej.
    Opiszę hipotetyczną sytuację, która może się zdarzyć, a nie musi.

Wybierasz mieszkanie, które nie jest objęte programem MDM, ale istniej możliwość „dogadania się”. Rezerwujesz je wpłacając kilka tysięcy złotych. Potwierdzeniem Twojej rezerwacji jest umowa, na której widnieją różne paragrafy określające w jakich sytuacjach możesz odzyskać opłatę rezerwacyjną. Następnie składasz wniosek o kredyt hipoteczny. Przygotowujesz się również do złożenia wniosku o uzyskanie MDMu. Kupując nowe mieszkanie musisz również podpisać umowę deweloperską. Ten krok jest przełomowy. Jeśli podpiszesz tę umowę bez uregulowania dopłaty do każdego metra kwadratowego, nikt nie może wymagać abyś tę dopłatę uregulował. Dlatego przed umową deweloperską należy zapłacić dodatkowe pieniądze, które pozwolą na wyłudzenie świadczenia MDM.
Teraz należy zająć się inną kwestią związaną z umową deweloperską. Jeśli należy ją podpisać przed uzyskaniem decyzji o przyznaniu MDMu, to niestety nie jest zbyt dobrze. Ponieważ płacąc kilkanaście tysięcy złotych „na lewo” po to, aby uzyskać MDM i jednocześnie nie wiedząc, czy MDM się uzyska, ryzykuje się utratę pieniędzy.
W najgorszym przypadku po podpisaniu umowy deweloperskiej, wpłaceniu pieniędzy (opłata rezerwacyjna + opłata za wyrównanie stawki za metr kwadratowy) i nie uzyskaniu dopłaty MDM, wszelkie umowy podpisane z deweloperem lub pośrednikiem mogą mieć zastrzeżenie, że pieniądze zostaną zwrócone pod warunkiem starania się o normalny kredyt po uzyskaniu odmowy MDM. Co w takiej sytuacji można zrobić? W celu odzyskania pieniędzy należy starać się o kredyt hipoteczny, który w najbardziej optymistycznej wersji wymaga minimum 10% wkładu własnego. Czyli, jeśli mieszkanie jest warte 250 000 złotych, należy wpłacić 25 tysięcy wkładu własnego.
Raczej każdy, kto stara się o uzyskanie dopłaty MDM nie dysponuje dodatkowymi oszczędnościami. Więc wpada w pułapkę i pada sam ofiarą wyłudzenia pieniędzy…

Podsumowanie

Według mnie nie warto wyłudzać pieniędzy od Państwa. Ilość zagrożeń, które mogą wystąpić, gdy podejmuje się decyzję o „obejściu” prawa powoduje zbyt wiele możliwości utraty nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Warto również pamiętać, że nie wszyscy pośrednicy i brokerzy nieruchomości są uczciwi. Broker lub pośrednik, który doradza Ci podpisanie „lewej” umowy, bądź obchodzenie prawa, nie jest godny Twojego zaufania. Pamiętaj o tym, bo o wpadkę nietrudno.
Ja na swojej drodze spotkałam dwóch brokerów, jeden z nich był w 100% uczciwy, natomiast drugi myślał tylko o naciąganiu.

 

Jeśli Ty również masz jakieś nieprzyjemne doświadczenia z deweloperami, brokerami lub pośrednikami  nieruchomości, opisz to w komentarzu, w ten sposób możesz kogoś ostrzec przed utratą pieniędzy. Jeśli chcesz polecić brokera, pośrednika lub dewelopera, również daj znać. Musimy sobie pomagać!

2 odpowiedzi do “Na czym polega wyłudzenie MDM i jak nie dać się nabrać”

  1. Cześć,

    Fajny artykuł obrazujący pułapki przy staraniu się o kredyt. Pociągnąłbym ten temat dalej, ponieważ kredyt hipoteczny to powinna być przemyślana decyzja z którą mamy do czynienia przez paręnaście lat. Ciekawym zagadnieniem jest także analiza tego na jaki duży kredyt możemy sobie pozwolić a co za tym idzie miesięczną ratę, którą będziemy musieli odjąć od naszego domowego budżetu. Niestety kluczową wartością zmienną miesięcznej raty jest oprocentowanie, które obecnie jest na poziomie 4% (co jest bardzo mało) a chciałbym przypomnieć, że większość ,,korzystnych” kredytów hipotecznych to te w których zaczynasz od spłaty np. 70% odsetek i 30% kredytu do którego naliczane jest oprocentowanie. Jest to tzw. kredyt malejący. Jeśli doszło by do kryzysu finansowego znowu co jest realne to oprocentowanie może skoczyć do 6-7% i będzie naliczane do kwoty kredytu która została nam do spłaty a przypomnijmy, że początkowo spłacamy jedynie gdzieś 30% kredytu. Jest to trochę dołujące ale prawdziwe i stąd warto brać pod uwagę możliwości spłaty większego oprocentowania przy decydowaniu się o kredyt, ponieważ analogicznie rośnie nam rata kredytu hipotetycznego. Odsyłam do fajnego filmu opisującego kryzys z 2008 roku: the big short. Czekam na więcej ciekawych artykułów.

    Pozdrawiam

    1. Cześć Michał,
      ostatnio bardzo wkręciłam się w tematykę kredytów, więc postaram się pisać na ten temat.
      Jeśli chodzi o oprocentowanie, masz rację, w każdej kwestii. Inwestycja w nieruchomość musi być bardzo dobrze przemyślana i nieprzypadkowa. Mnie najbardziej przeraża fakt, że kupując mieszkanie za 250k należy zwrócić 500k, a w przypadku kryzysu wiele więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *